dwie-ksiazki-ktore-zmienily-moj-sposob- patrzenia-na-biznes
Źródło: https://pl.freepik.com/

TL;DR: Linki do książek w podsumowaniu.

Lubię czytać książki. Czytam ich kilkanaście rocznie. Czytanie książek jest ważną częścią mojego życia. Ostatnio dużo czasu spędzam nad książkami biznesowymi czy poradnikowymi. Dziś chcę opowiedzieć o dwóch, które zmieniły mój sposób patrzenia na biznes. Pierwsza z nich to „4-godzinny tydzień pracy” Timothy’ego Ferrissa, a druga to „Mit przedsiębiorczości, dlaczego większość małych firm upada i jak temu zaradzić” Michaela E. Gerbera.

Idąc na studia wiedziałem, że kiedyś będę przedsiębiorcą. Jednak przykład przedsiębiorców wokół mnie sprawił, że wybrałem bezpieczniejszą drogę programisty w korporacji. Właściciele firm, których znałem, pracowali po 10 i więcej godzin dziennie. Wolałem spokojniejszy tryb od 8 do 16, zwłaszcza że założyłem już rodzinę. Jednak marzenie o byciu biznesmenem dalej tliło się gdzieś w moim sercu.

Zmiana spojrzenia na biznes po raz pierwszy

Po kilku latach praca w korpo zaczęła mnie męczyć. Męczyła rutyna oraz konieczność bycia w biurze, nawet gdy zrobiłem swoje zadania. Potrzebowałem zmiany, lecz nie do końca wiedziałem jakiej. Właśnie wtedy wpadła mi w ręce książka „4-godzinny tydzień pracy”.  Tim Ferriess wspaniale pokazuje, jak można zyskać więcej, pracując za te same pieniądze. Jednym z rozwiązań jest zmiana miejsca zamieszkania na tańsze, niż kraj, w którym zarabiamy. Można też zmienić pracodawcę na pochodzącego z kraju o silniejszej walucie. Zwraca uwagę na cash flow zamiast gromadzenia środków na koncie. Nie trzeba mieć Ferrari, by nim jeździć. Przedstawia ułudę wartości przychodów rocznych jako wyznacznika zamożności. „4-godzinny tydzień pracy” pokazuje też mechanizm skalowania biznesu w Internecie, automatyzacji zarobków na produktach cyfrowych. W  tej książce przeczytałem o stanie totalnego skupienia nad rzeczą, którą robię – stanie flow. Wisienką na torcie jest sposób na zyskanie czasu – delegowanie. Być może samo delegowanie nie jest odkrywcze, odkrywczy jest sposób na delegowanie. Całość ładnie opakowana w amerykański sen, który się ziścił. 

Zapłonęła idea zmiany trybu pracy na 4 godziny dziennie. W końcu jak jemu się udało to mnie też! Tylko w jaki sposób zamienić stałą, wysoką pensję w korporacji na stałą, wysoką pensję prowadząc własny biznes i pracując 4 godziny tygodniowo? Zacząłem kombinować, wymyślać produkty i programy, tworzyć biznesplany, budować działające oprogramowanie. Skupiłem się na tworzeniu jakiegoś rozwiązania, które będę mógł wyskalować, zupełnie nie zauważając istoty książki. Był to rok 2014.

Zmiana spojrzenia na biznes po raz drugi

Dopiero 6 lat później przyszła mi z pomocą inna książka, mianowicie „Mit przedsiębiorczości”. Usłyszałem o niej od Macieja Aniserowicza ze slowbiz.pl jako obowiązkowej lekturze przedsiębiorcy. Podaję ją dalej z tym samym przesłaniem. 

Książka w bardzo przystępny sposób opisuje podstawowe błędy początkujących przedsiębiorców-specjalistów, którzy postanawiają iść na swoje, bo są dobrzy w tym co robią. Cały przekaz ubrany jest w historię Sary, właścicielki małej, ale bardzo popularnej cukierni. Autor zgrabnie przedstawia koncepcję przedsiębiorstwa jako dobrze działającej maszyny. Dokładnie opisuje, w jaki sposób osiągnąć taki stan. W książce został autor wziął pod uwagę każdy aspekt zmiany, z którym możemy się zetknąć, od przygotowania merytorycznego, po emocjonalne. W ostatniej części książki znajduje się dokładny przepis na zmianę w każdej firmie. Nie boję się tego napisać – każdej. Wymaga to jednak pracy nad sobą i przedsiębiorstwem. Jak to Churchill powiedział: „Mogę wam obiecać tylko krew znój, łzy i pot”. 

W końcu wszystkie elementy układanki trafiły na swoje miejsce. I nie chodzi o to, żeby nie pracować wcale. „4-godziny” pracy tygodniowo to nie mit, a konieczność, wręcz obowiązek. Zrozumiałem, że moim zdaniem, jako właściciela przedsiębiorstwa, jest praca koncepcyjna, strategiczna. Odpowiadam za ludzi i ich rodziny. Pracę operacyjną mogą wykonać pracownicy, tylko muszą wiedzieć jak. Procesy, procedury i automatyzacja. To było istotą „4-godzinnego tygodnia pracy”. Tim Ferriess każdą rzecz, którą robił zamieniał na opis działania, delegował zadania i dawał odpowiedzialność. On pokazał jak to robić. Dopiero Michael E. Gerber w swojej książce dał mi odpowiedź, dlaczego jest to takie ważne i jak to osiągnąć w sposób strategiczny. Pewnie część z Was, drodzy czytelnicy, oburzy się na nieludzką stronę procedur. Każdy w firmie, czy to własnej, czy u pracodawcy, codziennie wykonuje jakieś procedury. Bywają one mniej lub bardziej sformalizowane. Bez nich przedsiębiorstwa by upadły. Tylko nie każda z takich procedur jest standardem w firmie. Właśnie książka Michaela E. Gerbera pokazuje, że procedury mądrze stosowane pomagają firmom się rozwijać. Simon Sinek w swojej książce „Liderzy jedzą na końcu” dokładnie omawia aspekt procedur w kontekście kultury organizacyjnej przedsiębiorstwa. 

Podsumowanie

Dzięki obydwu książkom, w mojej firmie, mam opisany cel podstawowy, cel strategiczny, model biznesowy, standard pracy, standard inwestycji, standard finansowy. Testuję różne rozwiązania i je automatyzuję. Nim zaproponuję jakieś rozwiązanie Klientowi sam weryfikuję, czy rzeczywiście zdaje egzamin. Co najważniejsze wiem, że własny biznes nie musi zabierać życia i mam narzędzia, by tak ją zbudować. 

Poniżej znajdują się linki afiliacyjne do książek w księgarniach internetowych. Jeżeli zakupisz książkę z tego linku, będę wiedział, że artykuł Ci się spodobał. Też skorzystam na tym finansowo. Zawsze możesz po prostu poszukać danej książki w Internecie. Nie obrażę się. Szczerze polecam poniższe dwie pozycje.